Blog polskiego wolontariusza w Azerbejdżanie. Lektura nieobowiązkowa dla zapalonych podróżników, niepoprawnych idealistów, niespokojnych dusz, wiecznych emigrantów z rutyny i innych kosmitów poszukujących nowych wyzwań i doświadczeń.
niedziela, 14 lipca 2013

Dziecięcy zespól z Ghany, podopieczni fundacji Freespirit, ma szansę na przygodę życia. Mają wizy do Europy, zaproszenia na festiwale do Francji i Polski, brakuje na podróż.

Głównym celem projektu jest udział dziecięcego Zespołu Freespirit z Ghany w międzynarodowych festiwalach w Polsce oraz prezentacja bogactwa afrykańskiej kultury i tradycji, spotkanie dzieci z różnych regionów świata, które stworzą wspólne dzieło jakim będzie finałowy koncert. Festiwale są miejscem współpracy i wymiany doświadczeń, są atrakcją kulturalną letniego sezonu dla mieszkańców kilku regionów w Polsce i Francji.

Dzieci z Ghany wystąpią w Nowym Sączu, Krynicy Zdrój, Zielonej Górze, Łagowie, Sławie, będą w mieście kamrackiego zespołu oraz Trójmieście.

Festiwale to trzy tygodnie wspólnej zabawy, pracy i kulturalno-rekreacyjnych rozrywek, podczas której dzieci z różnych części świata będą mogły poznawać bogactwo kultur i tradycji. Podczas festiwalu „ Święto Dzieci Gór” Zespół FREESPIRIT będzie zespołem partnerskim dla polskiego zespołu HULAJNIK Będą współnie występowac na kilku estradach i uczestniczyć w zajęciach poza koncertowych. W czasie i GORGANY z Litwy. tygodnia festiwalowego jeden dzień zagraniczni goście spędzą u polskich przyjaciół. Podczas Dnia Narodowego Zespół z Ghany wraz z zespołami parterskimi z Polski i z Ukrainy staną się gospodarzami festiwalu.

Na trzech międzynarodowych festiwalach w Polsce i we Francji dzieci z Moree przedstawią bogactwo afrykańskiej kultury poprzez taniec i muzykę. Będą gry, zabawy uliczne, wystawy rękodzieła. Rezultat warsztatów muzycznych w Zielonej Górze z dziećmi z innych kontynentów zaprezentują na finałowym koncercie. Wezmą udział w edukacyjnym forum folklorystycznym.

Dlaczego Twoje wsparcie jest ważne?

"Jeśli marzy tylko jeden cżlowiek,
pozostanie to tylko marzeniem
Jeżeli będziemy marzyć wszyscy razem
Będzie to już początek nowej rzeczywistości”

1. Każda nawet drobna wpłata złoży się na koszt kolejnego biletu. Na kilkunastu scenach w Europie dzieci z Moree zaprezentują bogactwo afrykańskiej kultury, dostarczą przeżyć kilkutesięcznej widowni oraz festiwalowym współuczesnikom i to również dzięki Twojej pomocy.

2. Wspierasz ginącą kulturę i pokażesz dzieciom, że to co robią jest cenne i potrzebne. To będzie ich motywować do systematczności i treningów, a ich rodzice będą dzieci i nas – Fundację wspierać. Jest szansa, że władze Moree jeśli zostaną uznane ( od ponad 6 lat Moree nie ma w władz ) przekażą nam ziemię na budowę centrum edukacyjno - kulturalnego i biblioteka będzie miała stałą siedzibę.

3. Dzieciom co marzą i wkładają wiele pracy w treningi dasz wiarę, że warte są wysiłki, a ich rodzinom ( większość nigdy nie chodziła do szkoły) , że warto dzieci posyłać do szkoły i biblioteki oraz zajęcia Zespołu Freespirit.

Prosimy o wsparcie projektu "Afryka nie znika" na stronie POLAK POTRAFI! Link znajdziecie tutaj:) 

11:22, orzlesh
Link Komentarze (3) »
sobota, 08 czerwca 2013

Moi drodzy! Nadszedł czas na małą (na razie) reaktywację:) Bardzo Was proszę o wsparcie dzieci z Ghany, aby mogły spełnic swoje marzenia. Dla dzieci! I dla afrykańskiej kultury!:)

Wesprzyj Zespół Freespirit i kulturę Afryki - zamów pocztówkę z Ghany!

Szczęśliwa Trzynastka z Zespołu Freespirit ma już paszporty, ubezpieczenie i obiecane wizy !
Celem podróży do Europy jest prezentacja bogactwa afrykańskiej kultury na ...trzech międzynarodowych dziecięcych folklorystycznych festiwalach w Polsce i Francji.

Wszystkim, którzy wpłacą minimum 25 zł na konto Fundacji Freespirit, wyślemy pocztówkę z Ghany. Każde 25 zł z dopiskiem „Pocztówka z Ghany” przeznaczymy na podróż Zespołu Freespirit do Polski i odpowiednie wyposażenie dzieci.

Jeśli zachęcisz swych przyjaciół i znajomych do zamówienia pocztówki z Ghany, do wsparcia projektu, za każde 13 dokonanych wpłat (13 x 25 zł) dostaniesz nagrodę – jedną z wybranych przez Ciebie książek Kingi Choszcz. Możesz zebrać zamówienia, dokonać jednorazowej wpłaty i przesłać nam listę zamawiających z dokładnymi adresami.
Również dzięki Wam Szczęśliwa Trzynastka przyjedzie do Polski. Udział dzieci w międzynarodowych festiwalach będzie spełnieniem wielu marzeń i ukoronowaniem ciężkiej pracy. 16 czerwca jest Światowy Dzień Dziecka Afrykańskiego.
Pomóżmy wspólnie, a w zamian afrykańskie gorące rytmy zabrzmią w kilku regionach Polski.

Prosimy o przesłanie tej informacj swoim znajomym

Numer konta : 46 1090 1098 0000 0001 0630 2890

Zachęcam także do śledzenia strony Fundacji Freespirit oraz "polubienia" akcji na facebooku:)

14:14, orzlesh
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 04 kwietnia 2011

No tak... Ledwo co oficjalnie zakończyłem pisanie bloga, a już pojawił się nowy temat:P Otóż okazuje się, że na portalu Kaukaz.pl został niedawno opublikowany mój fotoreportaż z wakacyjnej wyprawy do wioski Xinaliq. Wysłałem go na konkurs redakcyjny kilka miesięcy temu i kompletnie o tym zapomniałem. Laurów co prawda nie zdobył, ale i tak pojawił się na stronce. Link znajdziecie tutaj. Niech to będzie taki ostatni listek mięty. Smacznego;) 

niedziela, 03 kwietnia 2011

No i stało się. Mój projekt dobiegł końca i po 9 miesiącach emigracji wróciłem do Polski. W tym miejscu powinno pojawić się jakieś zgrabne podsumowanie całego mojego wyjazdu, ale tak się nie stanie… Przynajmniej jeszcze nie teraz.  Na razie muszę nieco ogarnąć polską rzeczywistość i na nowo pozbierać myśli. Spodziewajcie się jednak wkrótce epilogu bakijskiej opowieści;). Tymczasem dziękuję Wam wszystkim za to, że byliście ze mną przez te 9 miesięcy. To właśnie dla Was warto było pisać;). Pozdrawiam!  

poniedziałek, 21 marca 2011

Tak jak obiecałem Wam wcześniej, zamieszczam link do FOTORELACJI z mojej niedawnej wyprawy do Armenii. Niestety musicie mi wybaczyć, ale na blogu nie pojawi się pisemna relacja z szalonej ormiańskiej eskapady. A wszystko przez brak czasu. Przede mną ostatni tydzień mojego projektu w Azerbejdżanie i sporo rzeczy zaprząta mi głowę. A szkoda, bo byłaby to na pewno historia pełna wartkiej akcji i soczystych dialogów, z emocjonującym wątkiem szpiegowskim w tle… No cóż, może kiedyś…:P  

sobota, 19 marca 2011

Niestety nic dobrego… Od kilku tygodni wrze w krajach arabskich, a teraz echa antyrządowych rewolucji dotarły także i do Azerbejdżanu. Docierały długo, ale dość szybko zostały zagłuszone przez odgłosy policyjnych syren. Wszystkich zainteresowanych bieżącą sytuacją polityczną w Azerbejdżanie zachęcam do lektury bloga mojej koleżanki.

******

A już niedługo zamieszczę link do fotorelacji z mojej niedawnej wyprawy do Armenii. Oprócz tego dowiecie się także jak ormiańska wiza w paszporcie, arafatka na szyi i plastikowy batman potrafią przysporzyć poważnych problemów na azerskiej granicy…;)

niedziela, 06 marca 2011

Przyszedł w końcu czas na ostatni punkt kaukaskiego programu, czyli wycieczkę do Armenii. Ale ciiiiiiiiii, nie mówcie o tym nikomu… Oficjalnie jedziemy bowiem do... Gruzji Podróżnicza konspiracja jest niestety wymuszona przez powszechną w Azerbejdżanie nienawiść do sąsiedniego kraju. Mimo to, a może właśnie z tego powodu, zdecydowaliśmy się sprawdzić jak naprawdę wygląda życie po drugiej stronie barykady. Relacja z naszej wyprawy do zakazanego świata powinna pojawić się na blogu już za około półtora tygodnia. Trzymajcie kciuki!;)

czwartek, 03 marca 2011

Właściwie to ten tekst powinienem był napisać na początku, a nie pod koniec mojego pobytu w Azerbejdżanie, ale jakoś nie wiedziałem jak się zabrać do tematu… Trudno bowiem zwykłymi słowami opisać ogrom doświadczeń jakie niesie ze sobą wyjazd na wolontariat. Teraz jednak nadrabiam wszystkie zaległości. Pod tym linkiem znajdziecie artykuł mojego autorstwa, który ukazał się w serwisie Gapyear.pl. Polecam także samą stronę, jeśli tylko szukacie pomysłów na ucieczkę od codziennej rutyny;)

wtorek, 22 lutego 2011

Ł – jak łaźnia

Jeśli nie zniechęci Was unoszący się w powietrzu odór zgniłych jaj i jednak zdecydujecie się na wizytę w prawdziwej bani, to czeka Was prawdziwa uczta dla ciała. Najpierw kąpiel w gorącej wodzie nasączonej siarką, czerpanej prosto z naturalnych podziemnych źródeł, a następnie peeling połączony z masażem. Godzinę i trzy litry gruzińskiego piwa później wyjdziecie z hamamu jak nowo narodzeni!   

M – jak monastyry

Kamienne świątynie budowane od wieków w niedostępnych górach Kaukazu. Do najsłynniejszych należy założony w VI wieku kompleks klasztorny Dawid Garedża - jeden z najważniejszych zabytków kultury gruzińskiej. Dużą część zabudowań kompleksu stanowią naturalne jaskinie w górze Garedża.

Dawid Garedża

N – jak nierówności społeczne

Najbardziej widoczne w gwałtownie zmieniającym się Tbilisi. Z jednej strony fantazyjnie oświetlone ulice, nowe hotele i drogie restauracje, a z drugiej setki żebrzących osób. Oprócz zorganizowanych grup romskich dzieci są to najczęściej inwalidzi i samotne starsze osoby, którym głodowa emerytura nie starcza na przeżycie. W ostatnich latach koszty utrzymania w „europeizującym się” Tbilisi gwałtownie wzrosły, podczas gdy zasiłki socjalne pozostały na niezmienionym poziomie. Dzisiaj nikogo już nie dziwi widok gruzińskiej emerytki przychodzącej z własnym krzesełkiem do jednego z bardziej ruchliwych punktów miasta po to, żeby prosić przechodniów o parę groszy jałmużny.    

O – jak Osetia Południowa i Abchazja

Dwie zbuntowane republiki i plama na honorze Gruzji. Gruzini nigdy nie pogodzili się z utratą kontroli nad tymi separatystycznymi terytoriami. Czasami może nawet wydawać się, że zaklinają oni rzeczywistość. Zupełnie nowe tablice drogowe wskazują kierowcom drogę do Suchumi, a w sklepach z pamiątkami można kupić kolorowe pocztówki z Abchazji. Pojawia się tutaj także pytanie o stosunek Gruzinów do Rosji. Niedawna wojna w Osetii Południowej doprowadziła do załamania i tak już napiętych stosunków między oboma krajami. Nie jest jednak prawdą, że Gruzini są rusofobami. Znienawidzony jest rosyjski rząd, a nie zwykli ludzie. W Gruzji można swobodnie posługiwać się językiem rosyjskim i nie wywołuje to niczyjej  niechęci, a po ulicach jeżdżą samochody na rosyjskich numerach.

Kartki okolicznościowe do kupienia w sklepie z pamiątkami w Tbilisi - sprzedawczyni rozmawia z nami po... rosyjsku

P – jak piękno

„Podoba się Wam tutaj u nas?” – zapytała nas pewna babcia starowinka w górskim Kazbegi. „Oczywiście!” – odpowiedzieliśmy bez wahania. „Tak, tak, wszyscy, którzy tu przyjeżdżają tak mówią” – pokiwała z aprobatą głową, tak jakby nawet nie spodziewała się innej odpowiedzi. Gruzja jest piękna, nie ma co do tego żadnych wątpliwości. Sami Gruzini lubią opowiadać historię, według której Bóg miał im podarować najpiękniejszy zakątek na świecie w nagrodę za umiłowanie życia. Najzabawniejszy jest jednak fakt, że przeciętny Gruzin jest bardzo zasiedziały i rzadko kiedy opuszcza swoje rodzinne strony. Zapytajcie przypadkowego przechodnia w Tbilisi czy kiedykolwiek był w Swanetii. Zapewne nie, ale mimo to chętnie opowie Wam kilka niezłych kawałów o mieszkańcach tego regionu.  

R – jak religia

Podobno kilka lat temu w Tbilisi próbowano otworzyć pierwszy sex shop, który jak się okazało przetrwał zaledwie… trzy godziny. Tyle czasu zajęło bowiem mieszkańcom zorganizowanie akcji protestacyjnej, w czasie której sklep został całkowicie zdemolowany kamieniami. Gruzini są bardzo konserwatywni, a religia odgrywa niezwykle ważną rolę w ich życiu. W Tbilisi pełno jest sklepów z dewocjonaliami, a symbole religijne można napotkać na każdym kroku. Gruzini z dumą podkreślają swoją przynależność do gruzińskiego kościoła ortodoksyjnego. Jednocześnie w Gruzji od zawsze panowała niezwykła tolerancja religijna - w Tbilisi można znaleźć także kościół katolicki, ormiański, meczet oraz synagogę.

Sklep z dewocjonaliami w Tbilisi

 S – jak Supra

Czyli tradycyjna uczta obficie zakrapiana przepysznym gruzińskim winem. Przyjęciu zawsze przewodzi Tamada i tylko on może proponować toast lub ewentualnie wyrazić zgodę na jego wzniesienie przez kogoś innego. W Gruzji nigdy nie wznosi się toastów piwem (chyba, że komuś się źle życzy) i nigdy nie pija się wina bez wzniesienia toastu. Dawniej zgodnie z lokalną tradycją po każdym toaście należało opróżnić swój kieliszek, jednak obecnie stare zasady nie są już tak rygorystycznie przestrzegane. Należałoby jeszcze wspomnieć, że jednym z obowiązków Tamady jest ocena trzeźwości biesiadników i kontrolowanie tempa picia. Tak, aby wszyscy byli odpowiednio „rozluźnieni”, ale też, żeby nikt nie skończył przedwcześnie „pod stołem”.

Supra

T – jak Tbilisi

Gruzini mawiają, że Gruzja to Tbilisi i pozostała część kraju. Rzeczywiście, bardzo europejskie i dynamicznie rozwijające Tbilisi oraz zacofana i konserwatywna gruzińska prowincja są jak dwa różne światy. Tbilisi od zawsze stanowiło epicentrum życia Gruzji. To z tutejszą Aleją Rustawellego związane są wszystkie przełomowe wydarzenia polityczne w najnowszej historii Gruzji. Cechą charakterystyczną miasta jest także jego wielonarodowość. Mieszkają tu przedstawiciele ponad 80 nacji.

Aleja Rustawellego w Tbilisi

U – jak uczuciowość

Gruzini są bardzo uczuciowi. Propozycje matrymonialne dla przyjezdnych dziewczyn sypią się często i gęsto. Nierzadko zdarza się, że w restauracji czy pubie zupełnie obcy mężczyzna będzie nalegał na postawienie dziewczynie wina, czy nawet zapłacenie całego rachunku (jeśli w towarzystwie nie ma innego mężczyzny). *** Jeśli zaś chodzi o miłość między narodami, to Gruzini chyba nikogo nie darzą większym uczuciem od… Polaków. Co prawda Polska zawsze dobrze się tutaj kojarzyła, ale dzisiejsza sympatia to zasługa przede wszystkim Lecha Kaczyńskiego i jego słynnej już eskapady do Zugdidi w czasie wojny w 2008 roku. I jakkolwiek by się nie oceniało jego prezydentury czy nawet samej „gruzińskiej akcji”, to trzeba przyznać, że zapewnił on Polakom wielkie poważanie na całym Kaukazie przynajmniej na najbliższych kilka lat. A jeśli ktoś myśli, że tylko Polacy uwielbiają snuć teorie spiskowe na temat katastrofy prezydenckiego samolotu, to jest w dużym błędzie. Otóż w Gruzji niemal każdy święcie wierzy, że za wszystkim stoją oczywiście Rosjanie.

W – jak wino

Ważny element nie tylko kuchni, ale w ogóle kultury gruzińskiej. W Gruzji niemal w każdej miejscowości uprawiany jest odrębny szczep winogron nazwany od jej imienia. Wizyta w pierwszym lepszym sklepie z alkoholami może przyprawić o prawdziwy zawrót głowy - oprócz win butelkowanych każdy sklep oferuje także znakomite wino domowej roboty. Sprzedaje się je najczęściej w plastikowych butelkach, a na największych „smakoszy” czekają przygotowane dziesięciolitrowe karnistry. Gruzini piją wino niemal każdego dnia, najczęściej podczas tradycyjnych domowych przyjęć (małe Supry). Wystarczy powiedzieć, że w słynącej z produkcji wina Kachetii roczny zapas tego trunku na jedno gospodarstwo domowe wynosi około 1000 litrów!

X – jak xas (pisownia azerska, należy czytać „hasz”)

Kaukaski wynalazek na zwalczenie porannego kaca. Ohydny wywar z owczych wnętrzności serwowany z dużą ilością czosnku i obowiązkowo zapijany… kieliszkiem wódki. Przypomina mi się wizyta o 11 rano w jednej z kawiarni w Batumi. Był styczniowy poniedziałek i wszyscy klienci, łącznie z elegancko ubranymi kobietami, jedli xas i pili wódkę (niektórzy zamówili nie jeden kieliszek, a od razu całą butelkę). Nie ma to jak odpoczynek po ciężkim weekendzie…   

Z – jak zabawa

Poznany w Gruzji polski wolontariusz skarżył się mi, że z Gruzinami nie da się pracować bo dla nich wszystko jest zabawą i niczego nie traktują serio. No cóż, nie trzeba długo szukać dowodów na potwierdzenie tej tezy. Przejdźcie w zwykły dzień koło południa na wzgórza okalające Tbilisi. Założę się, że spotkacie tam grupki młodych ludzi popijających gruzińskie wino z plastikowych kubków i śpiewających przy akompaniamencie gitary.

Gruzińska młodzież się bawi;)

Koniec, więcej liter nie ma :P

środa, 16 lutego 2011

W oczekiwaniu na dalszą część gruzińskiego alfabetu zachęcam do przeczytania wywiadu jakiego udzieliłem portalowi Bankier.pl. Znalazło się w nim sporo moich komentarzy na temat życia społeczno-gospodarczego w Azerbejdżanie. Myślę, że stanowią one dobre uzupełnienie dotychczasowych blogowych wpisów.

Link do wywiadu znajdziecie tutaj. Przyjemnej lektury!;)

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5